z sosem pomidorowo-paprykowym
Składniki (na 2 calzone o szerokości 26 cm )
Ciasto:
- 25 gram świeżych drożdży
- 0,5 łyżeczki cukru
- 1 łyżeczka mąki
- 1 szklanka wody
- 3 szklanki mąki
- łyżeczka suszonego oregano
- łyżeczka suszonej bazylii
- 1,5 łyżeczki soli
- 1 łyżka oliwy z oliwek
Nadzienie:
- sos Arrabbiata firmy Łowicz (link)
- 2 duże łyżki jogurtu naturalnego
- połowa piersi kurczaka
- pół czerwonej papryki
- 5 małych kulek mozzarelli sałatkowej
- 60 gram sera pleśniowego camembert (pół okrągłego opakowania)
- 50 gram serka topionego naturalnego/śmietankowego
- 2 plastry sera gouda
- 2 plastry dobrej jakości szynki (duża średnica)
- 10 listków bazylii
- 5 pomidorków koktajlowych
- sól, pieprz. czerwona słodka papryka
Dodatkowo:
- garść pestek dyni
- garść nasion słonecznika
- rozkłucone jajko do smarowania calzone
- opcjonalnie mała papryczka chili zielona lub czerwona
Kiedy ciasto nam rośnie możemy zabrać się za przygotowanie nadzienia. Pierś płuczemy, osyszamy i kroimy w drobną kosteczkę. Doprawiamy delikatnie solą, pieprzem i słodką papryką. Podsmażamy na patelni na ostrym ogniu, aby zrumienić mięso, w środku może być surowe, bo w piekarniku i tak dojdzie (ja nie muszę dodawać oliwy do smażenia, ale jeśli Wasza patelnia tego wymaga, to dodajcie jej łyżkę, dwie). Paprykę kroimy w drobną kosteczkę, cebulę jeszcze drobniej, mozzarellę i pomidorki na połówki lub ćwiartki, serek topiony na 8 kawałków, ser camembert również na 8 kawałków( zresztą, zróbcie jak uznacie za słuszne, ważne żeby wielkość kawałków Wam odpowiadała).
Teraz przygotowujemy sos, 6 łyżek sosu Arrabbiata firmy Łowicz mieszamy z 2 łyżkami jogurtu naturalnego.
Gdy ciasto na calzone nam dobrze wyrosło dzielimy je na dwie części. Każdą część wałkujemy, formując okrągły placek o szerokości ok.30 cm, grubości 0,5 - 07, cm. Na każdym placku jedną stronę smarujemy połową sosu, a na drugą wykładamy połowę każdego ze składników na farsz, najpierw plaster szynki i sera gouda, potem kurczaka, paprykę, cebulę, ser topiony, mozzarellę, camembert, połówki pomidorków i po 5 lisków bazylii. Poniżej na zdjęciu widzicie, jak ma to wyglądać.
Kiedy skończymy ten etap zawijamy calzone, stronę z sosem nakładamy na tą z farszem i zlepiamy boki, najlepiej wywijając je do środka i ściskając co jakiś czas, aby mieć pewność, że w trakcie pieczenia boki się nam nie rozejdą. Wierzch ciasta i boki smarujemy rozkłuconym jajkiem i posypujemy dynią i słonecznikiem. Ja przed włożeniem do piekarnika nakułam calzone w 5 miejscach, żeby powietrze w środku miało jak odparować.
Pieczemy z włączoną górną i dolną grzałką przez 13-14 minut w 250 stopniach C. Calzone możemy jeść bez sosu lub dodatkowo możemy maczać go w sosie Arrabiata.
Cazlone - serowy kwartet bierze udział w akcji:


Bardzo sympatyczny przepis! Muszę go wypróbować i zrobić w domu. Może jednak w wersji pepperoni, czyli jak moje ulubione calzone z Dominium.
OdpowiedzUsuńDzięki za przepis! :)
Świetnie :) życzę smacznego :)
Usuń