Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pralinki-trufle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pralinki-trufle. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 marca 2013

Praliny czekoladowo-kokosowe na 8 marca



Co kobieta uwielbia najbardziej? Pytanie... oczywiście, że czekoladę :) Oto słodka wariacja kokosa z mleczną i białą czekoladą..z nutką alkoholową, nadającej bardziej konkretnego smaku. Czy można chcieć czegoś więcej w Dniu Kobiet.. no ok..jeszcze jakiś tulipan, mąż trzymający za rękę i spacer... :) Byłoby idealnie ;D
 

wtorek, 12 lutego 2013

Kulki waniliowe


Przepis na trufle wzięłam z Kwestii smaku, zmodyfikowałam go jedynie dodając laskę wanilii, a rezygnując z rumu. Do zrobienia tego typu czekoladek namówiła mnie koleżanka, ta od Werkowych muffinek. Przepis prosty, czekoladki pyszne, choć dość słodkie.

Składniki (na 16 trufli):
  • 200 gram białej czekolady
  • pół laski wanilii
  • 1/5 szklanki kremówki 36% (ok.40ml, nie więcej)

Do obtoczenia:
  • płatki migdałów
  • wiórki kokosowe
  • perłowa posypka

Zasada działania jest taka sama, jak przy robieniu trufli kawowych, więc większość przepisy zacytuję za nimi.
Czekolady siekamy na małe kawałki, wtedy lepiej się rozpuszczą. Laskę wanilii przekrajamy wzdłuż i wyciągamy miąższ. Przygotowujemy kąpiel wodną i  w naczynia umieszczamy kremówkę, czekoladę oraz miąższ i korzeń z laski wanilii. Mieszamy od czasu do czasu, podgrzewając na małym ogniu do momentu rozpuszczenia czekolady. Wyciągamy korzeń od wanilii, a masę schładzamy w lodówce, najlepiej 5h, aż będzie na tyle gęsta, aby można było z niej formować kule.
Łyżeczką nabieramy odpowiednią ilość kremu i kulamy w dłoniach trufle. Musicie robić to bardzo szybko i dość sprawnie, bo masa po krótkiej chwili lepi się do rąk, topnieje i nie da się uformować zgrabnych kuleczek. Uformowanego trufla obtaczamy we wiórkach kokosowych, płatkach migdałów lub perłowej posypce.
Gotowe czekoladki umieszczamy w papilotkach, trzymamy w lodówce do momentu podania. Najlepsze są po 12h chłodzenia. Można je przechowywać do kilku dni w lodówce.

Rady:
  • Masę warto schłodzić w dwóch miseczkach. Kiedy zrobimy połowę trufli, z lodówki wyciągamy drugą miseczkę i tym sposobem nadal mamy chłodną masę.
  • Jeśli okazało się, że daliście za dużo kremówki/likieru i masa nie chce Wam zgęstnieć, to spokojnie. Ponownie podgrzejcie ją w kąpieli wodnej i dodajcie więcej czekolady. Będzie dobrze. 


Trufle biorą udział w akcji:

  

Trufle kawowe


W tym przepisie podoba mi się to, że czekoladki nie są tak słodkie jak Kulki waniliowe, a mają wyważony smak, wyczuwalny aromat kawy i posmak alkoholu. Wspomniałam znajomym ze szkoły o moim blogu i chciałam zanieść im coś słodkiego do podjedzenia w trakcie przerwy. Uznałam, że trufle będą dobrym pomysłem. Znalazłam też sposób na przechowanie czekoladek w trakcie zajęć - trufle spakowałam w woreczek i wystawiłam za okno na parapet.. gołębie nie pożarły ;) Znajomym smakowało, więc z czystym sumieniem mogę polecić ten prosty przepis.

Składniki (na 20 trufli)
  • 150 gram białej czekolady
  • 70 gram mlecznej czekolady
  • 40 ml likieru Procentów teściowej lub innego likieru kawowego
  • 50 ml śmietany kremówki 36%

Do obtoczenia:
  • płatki migdałów
  • kakao
  • wiórki kokosowe

Czekolady siekamy na małe kawałki, wtedy lepiej się rozpuszczą. Przygotowujemy kąpiel wodną i  w naczynia umieszczamy kremówkę, czekoladę oraz likier kawowy. Mieszamy od czasu do czasu, podgrzewając na małym ogniu do momentu rozpuszczenia czekolady.
Masę schładzamy w lodówce, najlepiej 5h, aż masa będzie na tyle gęsta aby można było z niej formować kule.
Łyżeczką nabieramy odpowiednią ilość kremu i kulamy w dłoniach trufle. Musicie robić to bardzo szybko i dość sprawnie, bo masa po krótkiej chwili lepi się do rąk, topnieje i nie da się uformować zgrabnych kuleczek. Uformowanego trufla obtaczamy we wiórkach kokosowych, kakao lub płatkach migdałów.
Gotowe czekoladki umieszczamy w papilotkach, trzymamy w lodówce do momentu podania. Najlepsze są po 12h chłodzenia. Można je przechowywać do kilku dni w lodówce.

Rady:
  • Masę warto schłodzić w dwóch miseczkach. Kiedy zrobimy połowę trufli, z lodówki wyciągamy drugą miseczkę i tym sposobem nadal mamy chłodną masę.
  • Jeśli okazało się, że daliście za dużo kremówki/likieru i masa nie chce Wam zgęstnieć, to spokojnie. Ponownie podgrzejcie ją w kąpieli wodnej i dodajcie więcej czekolady. Będzie dobrze.



Trufle biorą udział w akcji:

     

czwartek, 31 stycznia 2013

Czekoladki z procentami teściowej


Była dzis kawa z czekoladą , to i czekolada z kawą musi być. Wszystko, co z czekoladą ma wspólnego jest boskie, czekolada to dla niektórych afrodyzjak, czekolada ma różne smaki, czekolada uzależnia, a gdy połączymy ją z drugim "pobudzaczem" to mamy mieszankę iście królewską. Pralinki te robię podobnie do Gorzkich i wściekłych pralinek, więc samo wykonanie przepiszę. Pralinki można przechowywać do 2 tygodni w lodówce.




Składniki (na 12 pralinek (4 cm x 2,5 cm)):
  • 150 ml mleka skondensowanego niesłodzonego
  • 1/8 szklanki cukru (ile to łyżeczek?)
  • połowa małej paczki (16 gr) cukru waniliowego
  • 1,5 - 2 łyżeczki dobrej jakości kawy rozpuszczalnej
  • 40 ml spirytusu (lub wódki jeśli chcemy słabsze nadzienie)
  • 250 gram czekolady gorzkiej, dobrej jakości
  • silikonowa forma do pralin
  • pędzelek do smarowania foremek

Mleko skondensowane, cukier i cukier waniliowy oraz kawę umieścić w garnku, zagotować, następnie zmniejszyć gaz i gotować jeszcze 5 minut. Po ostudzeniu połączyć z alkoholem.
Czekolady łamiemy na małe kawałeczki. W kąpieli wodnej rozpuszczamy 150 gram czekolady (najlepiej temperujemy), następnie maczamy w niej pędzelek i smarujemy wnętrze foremek cienką warstwą. Wkładamy do lodówki do zastygnięcia. Czynność powtarzamy tak długo, aż uzyskamy odpowiednią grubość ścianek. Najlepiej zrobić to 3-4 razy.
Gdy "zbudujemy" ściany naszych pralinek napełniamy wnętrze likierem do 3/4 wysokości. Rozpuszczamy pozostałą czekoladę i ostudzoną (ale nadal leistą) przykrywamy nadzienie, dając w ten sposób spód dla naszych pralinek.
Jeżeli nadzienie wyszło nam zbyt leiste, będziemy musieli posłużyć się pewnym trikiem, żeby zrobić dno do pralinek. Mierzymy mniej więcej otwór w pralince i na folii aluminiowej robimy kleks z czekolady o takiej samej średnicy. Kleks powinien być w miarę płaski, żeby nie wystawał poza pralinkę, gdy włozymy go do wnetrza czekoladki. Gdy umieścimy wszystkie kleksy - spody w pralinkach (robimy to delikatnie, żeby nie zatopiły się w likierze) to nastepnie zalewamy wszystko pozostałą częścią czekolady.
Najlepiej, aby gotowe pralinki chłodziły się przed spożyciem jeszcze kilka godzin. Można przechowywać je w lodówce 2-3 tygodnie.


Pralinki biorą udział w akcji:

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Gorzkie i wściekłe pralinki


Pralinek ciąg dalszy. Tak spodobała mi się ta zabawa, że musiałam wypróbować kolejne pomysły. Nadzienie, to uproszczona wersja Wściekłej krowy, której słodycz idealnie współgra z gorzką czekoladą. Pralina ma mocne nadzienie, także lepiej trzymać je z dala od dzieci. Jest to idealny prezent na Walentynki. Z podanej porcji wyszło mi 12 pralinek (4 cm x 2,5 cm). 


Składniki:
  • 150 ml mleka skondensowanego słodzonego
  • 40 ml spirytusu (lub wódki jeśli chcemy słabsze nadzienie)
  • 250 gram czekolady gorzkiej, dobrej jakości
  • silikonowa forma do pralin
  • pędzelek do smarowania foremek

Do mleka skondensowanego cienkim strumieniem wlewamy alkohol, energicznie mieszając, aż uzyskamy jednolitą konsystencję. Konsystencja musi być gęsta. Nadzienie gotowe! Prawda że proste :)
Czekolady łamiemy na małe kawałeczki. W kąpieli wodnej rozpuszczamy 150 gram czekolady (najlepiej temperujemy), następnie maczamy w niej pędzelek i smarujemy wnętrze foremek cienką warstwą.  Wkładamy do lodówki do zastygnięcia. Czynność powtarzamy tak długo, aż uzyskamy odpowiednią grubość ścianek. Najlepiej zrobić to 3-4 razy. 
Gdy "zbudujemy" ściany naszych pralinek napełniamy wnętrze likierem do 3/4 wysokości. Rozpuszczamy pozostałą czekoladę i ostudzoną (ale nadal leistą) przykrywamy nadzienie, dając w ten sposób spód dla naszych pralinek.
Jeżeli nadzienie wyszło nam zbyt leiste, będziemy musieli posłużyć się pewnym trikiem, żeby zrobić dno do pralinek. Mierzymy mniej więcej otwór w pralince i na folii aluminiowej robimy kleks z czekolady o takiej samej średnicy. Kleks powinien być w miarę płaski, żeby nie wystawał poza pralinkę, gdy włozymy go do wnetrza czekoladki. Gdy umieścimy wszystkie kleksy - spody w pralinkach (robimy to delikatnie, żeby nie zatopiły się w likierze) to nastepnie zalewamy wszystko pozostałą częścią czekolady.
Najlepiej, aby gotowe pralinki chłodziły się przed spożyciem jeszcze kilka godzin. Mozna przechowywać je w lodówce 2-3 tygodnie.


Pralinki biorą udział w akcji:


Pralinki kokosowe

- z procentem




Do zrobienia pralinek - pierwszych w moim życiu, zainspirowała mnie akcja "Pralinki, trufelki, czekoladki", na Durszlaku oraz forma silikonowa na domowej roboty czekoladki, która czekała na wypróbowanie. W domu miałam dużo czekolady, jeszcze po Świętach Bożego Narodzenia oraz nalewki własnej roboty, których za bardzo nie mogę na razie pić, ponieważ karmię córcię. Nie pozostało nic innego, jak pobawić się trochę w cukiernika, efekt oceńcie sami. Mi smakują bardzo, uwielbiam smak kokosa, delikatny posmak alkoholu w pralinach, które wspaniale komponują się z białą czekoladą. Nadzienie ma stałą konsystencję , więc ułatwia to jedzenie czekoladek. Jest to porcja na 12 pralinek o wymiarach 4cm na 2,5 cm...Ile u Was wyjdzie to nie wiem, bo wszystko zależy od wielkości Waszych foremek. Pralinki można spokojnie przechowywać w lodówce 2-3 tygodnie.



Składniki:
  • 300 gram czekolady białej (ewentualnie 50 gram białej do nadzienia i 250 gram dowolnej czekolady do zewnętrznej warstwy pralinek, najlepsze jednak są z mleczną czekoladą)
  • 125 ml wiórków kokosowych
  • 125 ml gęstego likieru kokosowego  (Kokosówka mojej roboty)
  • silikonowa forma do czekoladek
  • pędzelek  do smarowania foremek

Na początek łamiemy czekolady na małe kawałki. 150 gram połamanej czekolady roztapiamy w kąpieli wodnej. Najlepiej byłoby, gdyby była temperowana, żeby pralinki po schłodzeniu pięknie błyszczały i przy gryzieniu wydawały charakterystyczne chrupnięcie. Pędzelek maczamy w rozpuszczonej czekoladzie i smarujemy cienką warstwą wnętrze foremek.  Wkładamy do lodówki do zastygnięcia. Czynność powtarzamy tak długo, aż uzyskamy odpowiednią grubość ścianek. Najlepiej zrobić to 3-4 razy.
W między czasie przygotowujemy nadzienie do naszych pralinek. Roztapiamy pół czekolady w kąpieli wodnej - nie temperujemy, schładzamy do momentu, aż czekolada nie będzie ciepła, ale nadal leista. Łączymy ją wówczas z likierem kokosowym i wiórkami, mieszamy do uzyskania jednolitej masy. Wstawiamy do lodówki na 5-10 minut.
Gotowe nadzienie wkładamy do foremek wypełnionych zastygniętą czekoladą do 3/4 wysokości. Roztapiamy ostatnią czekoladę i ostudzoną (ale nadal leistą) przykrywamy nadzienie, dając w ten sposób spód dla naszych pralinek. Najlepiej, aby gotowe czekoladki chłodziły się przed spożyciem jeszcze kilka godzin.



Pralinki biorą udział w akcji: